Jak co dzień rano siadam dziś na sofie z kubkiem gorącej kawy i przyglądam się Anastazji, która z pełną energią znosi do salonu swoje zabawki, i komentuje z zadziwiającą dokładnością swój każdy ruch. "Ananana pyniośła Olę", "Ananana idzie do pokoiku chojego", "Mamo widziałaś?? Ananana jobi chebatkę."
Po czym wędruje leniwie mój wzrok po ścianach i zatrzymuje się na kalendarzu. Jak to?? To dziś 20-ty? Rety! Za miesiąc cały moje dziecię skończy dwa latka. Szok!
Nie tracąc czasu zaczęłam wyszukiwać jej prezentów. A może ktoś chętny na jeden? Paula??
