czwartek, 11 września 2014

mam oko na...

Ostatnie dwa dni spędziłyśmy z Anastazją w domu, niestety dopadł nas wstrętny katar. Jednak nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło.  Cały dnie spędzałyśmy na wspólnych zabawach, nauce i czytaniu.
W jednej z książeczek z serii: "Mam oko na..." wystąpił smutny miś i pielęgniarka, która daje mu zastrzyk w rączkę. Od chwili ujrzenia tego rysunku przez Anastazję nie rozmawiamy o niczym innym tylko o Misiu, który pacie (czyt. płacze).
Jeśli chodzi o recenzję książeczek opisałabym je cytatem "mało słów, dużo treści". 












2 komentarze:

  1. Cudna Anastazja ;) Fajnie że jesteście tu częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      A z aktywnością na blogu bywa różnie, sama wiesz ;)

      Usuń